poniedziałek, 28 maja 2012

o.


Fotografia to cieniutka warstwa przestrzeni i czasu. W świecie rządzonym przez obraz fotograficzny wszelkie granice wydają się dozwolone. Wszystko da się rozdzielić, przeciąć, odłączyć od czegoś innego: wystarczy odmiennie skadrować obraz. I vice versa: wszystko można ze sobą połączyć.
Susan Sontag, O fotografii

poniedziałek, 21 maja 2012

ruch, kolor, muzyka




zdjęcia Iza Kozik

Kolejny cykl warsztatów i jednocześnie ostatni w tym roku akademickim w ramach Projektora. Po raz kolejny pojechałyśmy do Wielkiej Wsi. Pierwsze zajęcia rysunkowe, drugie ruchowe, trzecie malarskie. Dzieci były bardzo zadowolone i szczęśliwe zwłaszcza przy ostatnich, kiedy mogły chlapać farbą na potęgę.  Dla prowadzących były wielką lekcją pokory ( nie wszystko co się wymyśli może się spodobać uczestnikom), odważnych decyzji ( tak, niech przyjdzie jeszcze te dziesięć osób) kreatywności (magnetofon nie działa, to może włączmy radio) i odkrywania braków własnej wiedzy ( ciężko jest nauczyć tańczyć 25 dzieci na raz, nawet jeśli jest to bardzo prosty układ...) Iza, Ju!  Bardzo, bardzo dziękuje Wam za wszelaką pomoc, pomysły i obecność. To był wspaniały czas!

czwartek, 10 maja 2012

w słońcu



Tęskni mi się ostatnio do różnych prostych rzeczy jak  np do noszenia wody ze studni, chodzenia w pole i do lasu- czyli do pracy przy ziemi. Do pójścia wydeptanymi ścieżkami, sadzenia kwiatów i warzyw, wieszania prania na sznurku w ogrodzie, czyli mniej więcej tak jak napisała mi kiedyś b. za takim miejscem gdzie trzeba polegać na pracy własnych rąk. Wiadomo jednak, że to tylko tęsknota. Tu w środku miasta też wiele zależy od pracy własnych rąk mimo pomocy elektryczności.

Wychodząc z malarskiej konsultacji:
prof. P. I jak się pani pracuje?
ja; Dobrze, tylko chciałabym więcej czasu poświęcić dyplomowi.
prof. P. Proszę pani, sztuka to nie jest klub ze skórzanymi fotelami, gdzie siedzą panowie, palą cygara i nie wpuszczają kobiet. Sztuka to część życia jakie się nam przydarza.
ja; ...
poczułam się rozgrzeszona z tego, że wciąż za mało czasu mam dla mojej pracy malarskiej, choć ostatnio pomału zwiększa się powierzchnia pokryta farbami.

 Drzewom za oknem w końcu rozwinęły się liście i odgrodziły trochę od tej szumiącej ulicy w dole, a raczej od jej widoku. Trzeba znów wybrać się w zieleń.




czwartek, 3 maja 2012

wiosenna zieleń






zdjęcia: Agi A  
(z przeprosinami za brak jednorożca na ostatnim)

Życie jest pełne niespodzianek. Ostatnio zastanawiam się jak to się dzieje, że podłoga zmienia mi się w krawiecki stół a kuchnia w farbiarnię tkanin, kiedy robię dyplom malarski. I wieszam kolejne ufarbowane kawałki materiału do wyschnięcia, zszywam już gotowe, zerkając co jakiś czas w stronę pędzli i farb. 
Tak czy siak, dużo wolnego sprzyja twórczości, czytaniu ciekawych książek i łuczniczym treningom (ostatnio przynajmniej dwie strzały w żółtym polu z 20m) oraz wyprawom w cudną wiosenną zieleń ogrodu botanicznego. I jak widać umiem też rozpościerać tęczę...;-) a jeśli ktoś chce zobaczyć jak wyglądają młodziutkie krzyżówki, to trzeba iść tam jak najszybciej, bo lada chwila nauczą się latać i już ich nie będzie.


i...


Początki ogrodu, jak początki wszystkich pięknych ogrodów leżały w rejonach wysp szczęśliwych, w owych pradawnych czasach, gdzie suche rosochacze pokrywały się bujnym kwieciem, a kamień wypuszczał żywe pędy. Jeszcze nie sprzątnięto resztek potłuczonych dachówek, jeszcze nie zasypano dołów zw wapnem, jeszcze czerniało palenisko, na którym gotowano smołę, a już moja babcia, pani na kolorowych szklanych górach, kupiła porządną ziemię i furę nawozu, najęła chłopa z traktorem i kazała zaorać plac budowy, na którym po dawnym ogrodzie ostały się tylko orzechy włoskie i czereśnia. I orał chłop, i zaorał. I babcia wytyczyła okrągłe klomby i prostokątne rabaty, zasadziła białe jaśminy i bzy liliowe, i pomarańczowe pigwy, i irgi o czerwonych kuleczkach. Świat nabierał kształtów i kolorów, a babcia ciosała jego podwaliny, siedząc na chmurze z wielkim cyrklem w dłoniach.

Jacek Dehnel Lala 

piątek, 27 kwietnia 2012

miedziane strzały


Łuki (!) po trzech miesiącach przerwy. Ciepłe słoneczne popołudnie. Zielona miękka trawa. Mój orlik 9,8 i cztery strzały w miedzianym kolorze. Piękne. Jakaś dziwna niepewność ruchów nie przeszkodziła im skupiać się w środku tablicy. Sama radość.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

cudowny przedmiot








zdjęcia : Kasia Malorny


Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika. ( A. Szczypiorski). Drugie warsztaty które prowadziłam to zajęcia z książką artystyczną.  Ten cudowny przedmiot daje okazję do niezliczonych artystycznych działań. Temat ciekawy i mało znany pozwolił na zabawę kreską, kolorem i słowem. Rzeczywistość ta niby szara i mało ciekawa stała się głównym tematem tych niezwykłych kolorowych książek. Te zdawało by się trudne zadania  jak pisanie wiersza, tworzenie ilustracji do tekstu- dzięki otwartości uczestniczek zostały wykonane niezwykle twórczo. O tym jak różne są wewnętrzne świat nie trzeba zapewniać, jednak zobaczyć je uchwycone w słowach i obrazach to zupełnie inna sprawa, a to i tak tylko część tego barwnego dywanu, który udało się razem stworzyć.

niedziela, 22 kwietnia 2012

imię i światło





zdjęcia: Kasia Malorny

Niezwykłe wydarzenie jakim było Kulturooffisko skończyło się kilka dni temu.
Miałam przyjemność prowadzić dwa z pośród licznych i ciekawych warsztatów. Jak powiedział Edward Weston :  Fotografia uwiecznia zjawiska ulotne, nieuchwytne. Między innymi na tym polega jej urok. W wyniku alchemicznego procesu utrwala chwilę i wysyła ją w przyszłość. Ludzie nie zdają sobie w pełni sprawy ze złożoności tego procesu. Mimo to- wysyłają przesłanie w przyszłość
Fotogram  jako technika wykonania zdjęć bez użycia aparatu, tylko za pomocą światła pozwoliła uczestnikom poznać tajemnice tego alchemicznego procesu, który odbywa się w trakcie robienia zdjęcia i
w samej ciemni. Materiałem do zdjęć było to co najzwyklejsze: kawałki firanki, guziki, klucze, malutkie przedmioty znalezione w kieszeni, stary bilet. Tematem przewodnim stało się imię i jego znaczenie. Równie nam bliskie jak i często nie lubiane. Potraktowane niezwykle twórczo nabrało nowej urody. Zapisane światłem i wysłane w przyszłość.